FORUM PSZCZELARSKIE "AMBROZJA" WITA MIŁOŚNIKÓW
http://forum.pasiekaambrozja.pl/

Choroba matek - ale jaka??
http://forum.pasiekaambrozja.pl/viewtopic.php?f=6&t=13751
Strona 1 z 1

Autor:  CYNIG [ 31 lipca 2014, 21:14 - czw ]
Tytuł:  Choroba matek - ale jaka??

Pociągnąłem serię matek i zderzyłem się drugi raz z problemem którego nie potrafię wyjaśnić.

Larwy zostały poddane do rodziny bezmatecznej, pociągnęły mateczniki które zaizolowałem 9 dnia. Wszystko by było OK, tylko że z żadnego matecznika nie wygryzła się matka.
Postudiowałem dostępną mi literaturę i nie znalazłem nic co by mogło spowodować taką sytuację.

Macie jakieś sugestie co do przyczyny tego zjawiska??

Autor:  Mariuszczs [ 31 lipca 2014, 21:19 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Ja w tym roku spotkałem się z warrozą na matce rojowej. Wyciągałem larwy z mateczników i w którymś z posklepionych wywlokłem z warrozą.

Ale ogólnie to czytałem niedawno o BQCV

Autor:  CYNIG [ 31 lipca 2014, 21:21 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

o BQCV też czytałem, ale pora roku i symptomy mi nie pasują

Autor:  Mariuszczs [ 31 lipca 2014, 21:21 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

pasuje jak jest nosema cerana

Autor:  CYNIG [ 31 lipca 2014, 21:24 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

a jakieś inne typy??

Może coś praktycy hodowcy podpowiedzą??

Autor:  BoCiAnK [ 31 lipca 2014, 21:25 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
o BQCV też czytałem, ale pora roku i symptomy mi nie pasują

http://translate.google.pl/translate?hl ... nnel%3Drcs

Bardzo prosto sprawdzić rozerwij matecznik

Autor:  CYNIG [ 31 lipca 2014, 21:31 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Pszczelarstwo 3/2012 sugeruje, że BQCV jest raczej problemem wczesnych serii, zakładanych w zbyt słabych rodzinach

Autor:  górski_pszczelarz [ 31 lipca 2014, 21:45 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
Pociągnąłem serię matek i zderzyłem się drugi raz z problemem którego nie potrafię wyjaśnić.

Larwy zostały poddane do rodziny bezmatecznej, pociągnęły mateczniki które zaizolowałem 9 dnia. Wszystko by było OK, tylko że z żadnego matecznika nie wygryzła się matka.
Postudiowałem dostępną mi literaturę i nie znalazłem nic co by mogło spowodować taką sytuację.

Macie jakieś sugestie co do przyczyny tego zjawiska??

A w którym miejscu w ulu były ułożone? Może się zaziębiły. Który to już dzień od przekładania larw? Mi w jednej słabszej rodzince jak robiłem ostatnią serię dla siebie i nie przekładałem do cieplarki matki wygryzły się w 18 dniu (myślę, że wahania temperatury spowolniły rozwój) i o dziwo były duże i ładne. Zobaczę jak się unasiennią bo uliki wczoraj wystawiłem. Niepotrzebnie izolowałeś tak wcześnie.

Autor:  CYNIG [ 31 lipca 2014, 21:46 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

górski_pszczelarz,
dzisiaj był 17 dzień
mateczniki były centralnie w gnieździe. Dennica zasunięta.

Autor:  górski_pszczelarz [ 31 lipca 2014, 21:47 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
górski_pszczelarz,
dzisiaj był 17 dzień
mateczniki były centralnie w gnieździe. Dennica zasunięta.


To poczekaj jeszcze dzień i zobacz co z tego wyjdzie. W tym roku różne cuda się dzieją. Ja obstawiam, że wylezą z mateczników :).
jeśli ich jeszcze nie zlikwidowałeś to daj znać jutro wieczorem co z nimi.

Autor:  jano [ 31 lipca 2014, 22:43 - czw ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

zanim polecisz na forum zeby dostac odpowiedzi o wirusach i innych to najpierw sam zdiagnozuj wyciagnij jedna matke i spradź czy zywa i rozwinieta ,a jak niedorozwoje to w jakich stadiach i wszystko bedziesz wiedział czy zaziebione czy zyją ,czy jeszcze nie czas na nie ,a po północy ,zwsze tez mozesz jednego przeswietlic pod lampą widac bardzo ładnie.

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 07:00 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
Larwy zostały poddane do rodziny bezmatecznej, pociągnęły mateczniki które zaizolowałem 9 dnia.

Rozumiem,że 9-tego dnia, tzn tuż po zasklepieniu.
Jeśli tak ,to w tym terminie izoluje się mateczniki ,ktore dalej będą w inkubatorze ,a więc w warunkach kontrolowanych .Mateczniki pozostawione w gnieździe powinny być izolowane w 14 dniu.
Do matecznika w izolatorze pszczoły nie mają dostępu i nie wygrzewają go.
Osobiście w tym upatrywałbym przyczyny.

Autor:  BoCiAnK [ 01 sierpnia 2014, 07:23 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24 pisze:
Do matecznika w izolatorze pszczoły nie mają dostępu i nie wygrzewają go

Opieka pszczół nad matecznikami
Obrazek
Aby wyhodować matki trzeba stworzyć bardzo silną rodzinę tam pszczół ma kipieć a bez cieplarki izoluje się w 14 dniu /
CYNIG,
weź jeden i popatrz pod dobre światło mocną żarówkę prześwietl go to zobaczysz

Autor:  CYNIG [ 01 sierpnia 2014, 10:11 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

No i sytuacja się chyba wyjaśniła, matki zaczynają się wygryzać (część jest już w ulikach).
Zapewne tak jak piszecie, poprzez wczesne zaizolowania miały gorsze warunki termiczne, co wpłynęło na wydłużenie okresu inkubacji.

Zakładam kolejną serię, tym razem z późnym izolowaniem, zweryfikuję te domysły :).

Autor:  Mariuszczs [ 01 sierpnia 2014, 10:30 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Ja izolowałem dzień przed planowanym terminem i też się wygryzły do 2 dni spóźnione.

Autor:  CYNIG [ 01 sierpnia 2014, 10:33 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

No to pozostaje jedynie stwierdzenie "taka karma" :D

Autor:  Mariuszczs [ 01 sierpnia 2014, 10:41 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Robiłem wywiad i to nic dziwnego że się wygryzają mocno spóźnione.

Autor:  górski_pszczelarz [ 01 sierpnia 2014, 10:45 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Mariuszczs pisze:
Robiłem wywiad i to nic dziwnego że się wygryzają mocno spóźnione.
zdarza się. Ja zauważyłem, że im dalsza część sezonu tym wolniej się wygryzają. Ale dla czego to pojęcia nie mam. W maju pierwsza seria wygryzała się jeszcze przed 16 dniem, w czerwcu w połowie 16 a w lipcu 17-18. Pomimo większej siły rodzin.
Zastanawiałem się nawet czy komórka 5,1 nie ma na to jakiegoś wpływu. Może mniejsze pszczoły nie potrzebują wyższej temperatury takiej jak z 5,4 hehe, ale to tylko domysły nie podparte niczym.

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 11:13 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
matki zaczynają się wygryzać (część jest już w ulikach).

Chyba zastapią te z bialymi znaczkami,a szkoda bo są ponoć miłe.

Autor:  CYNIG [ 01 sierpnia 2014, 11:29 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

pudło :)

Miałem wymienić moje "białe" emerytki ale okazało się że pszczoły zrobiły sobie cichą wymianę. Pierwszy raz widziałem dwie dorodne matule na jednym plastrze jakieś 10cm jedna od drugiej. Tak więc córki będą próbowały przejąć tradycję po białych matkach.

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 11:57 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG pisze:
Tak więc córki będą próbowały przejąć tradycję po białych matkach.

Ponieważ są z cichej wymiany ,to watpię by dożyły tak sędziwego wieku jak ich matki.Zostaną szybciej wymienione(taka moja prognoza).

Autor:  mendalinho [ 01 sierpnia 2014, 12:00 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

CYNIG,
U mnie też trzy ciche wymiany . mateczniki po dwa dorodne ciagneły od połowy lipca. Stara cały czas ładnie czerwi a młoda już szmiga po plastrze. Szkoda starej bo ładna duza czerwi jak trzeba ale rodzina wie lepiej. niedługo znajda ją przed wylotem.
Hej

Autor:  mendalinho [ 01 sierpnia 2014, 12:00 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24 pisze:
Ponieważ są z cichej wymiany ,to watpię by dożyły tak sędziwego wieku jak ich matki.Zostaną szybciej wymienione(taka moja prognoza).

Dlaczego ?

Autor:  Linker [ 01 sierpnia 2014, 12:02 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

Też się zastanawiam, rojowe to są wychodowane by się roić to jeszcze ale z cichej wymiany jest przeznaczona na dorodną matkę a jej córki 2 lata później chyba nie będą wiedziały jak się zrodziła.

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 12:35 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

mendalinho pisze:
emka24 pisze:
Ponieważ są z cichej wymiany ,to watpię by dożyły tak sędziwego wieku jak ich matki.Zostaną szybciej wymienione(taka moja prognoza).

Dlaczego ?

Matki z cichej wymiany wychowywane są w chyba w najbardziej komfortowych warunkach.Opieką poddane są przeważnie tylko dwa mateczniki-nie kilkanascie jak w przypadku rojowych ,mateczniki odciagniete są na larwach w odpowiednim wieku-nie w każdym jak jest w przypadku ratunkowych ,wychów odbywa się w obecności matki -wiec bez stresu.Ale.. z jakiegoś powodu pszczoły chcą wymienić matkę.
Może to być:choroba,starość,wada genetyczna dająca o sobie znać z wiekiem lub inne.Pół biedy jak jest to kontuzja fizyczna,której nabawiła sie sama lub sprezentował jej to pszczelarz.
W zwiazku z tym ,powody dla których pszczoły chcą ją wymienić w przeważającej części dyskwalifikują materiał wzięty od tej matki do rozrodu.
Nie znam zwierzecia gospodarczego ,do hodowli którego brany byłby materiał od osobników chorych ,starych itd.
Tak więc matki z cichej wymiany mogą być fizjologicznie b.dobre,ale genetycznie niekoniecznie.
Jeżeli istnieje ryzyko porażki ,to lepiej rozmnażać osobniki młode zdrowe itd.
Oczywiście jest to moje zdanie. Chyba się naczytam na swój temat.

Autor:  bonluk [ 01 sierpnia 2014, 13:16 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24, czy osobnikowi staremu albo ze złamaną nogą zmienia się kod genetyczny?
Nie jestem genetykiem ale chyba nie ma to wpływu na uwarunkowania genetyczne

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 13:36 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

bonluk pisze:
emka24, czy osobnikowi staremu albo ze złamaną nogą zmienia się kod genetyczny?
Nie jestem genetykiem ale chyba nie ma to wpływu na uwarunkowania genetyczne

O wymianie matek na skutek kontuzji lub wady fizycznej napisałem z przyzwoitości-bo takie też mają miejsce,a gdybym nie napisał to napewno zapytałbyś o to.
Nigdzie nie napisałem,że z wiekiem zmienia się kod genetyczny(jeśli tak to zacytuj),napisałem natomiast że materiał od osobników starych nie jest pełnowartosciowy .
Napiszę może tak:mam 57 lat i chociaż mój kod się nie zmienił to moje obecne "chłopaki"nie umywają się do tych z przed 30 lat.
Matka ,którą dzisiaj chcą wymienić rok temu mogła być rekordzistką i mogła produkować pełnowartościowe jaja.Dzisiaj ,gdy pszczoły ją wymieniają,może budować słabe jaja,może jej brakować zdrowego nasienia itd.- ona w tym momencie jest słaba.
Moje zdanie na ten temat ukształtował Brat Adam pisząc na ten temat w swojej książce.

Autor:  mendalinho [ 01 sierpnia 2014, 13:46 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24,
Twoje rozumowanie nie jest pozbawione logiki
Jednak opierając się na skromnym doświadczeniu(a zawsze jeśli rodzina chce wymienić matkę pozwalam jej na to) matki te zazwyczaj są największę(co nie musi oznaczać najlepsze), szybko się unasienniaj i rozpoczynają bez zbędnej zwłoki czerwienie. Potomstwo zazwyczaj nie odbiega od orginału.
Patrząc jednak od strony naturalnej selekcji w świecie zwierząt i owadów masz dużo racji.
Pozdrawiam

Autor:  emka24 [ 01 sierpnia 2014, 13:54 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

mendalinho,
Ja też pozwalam,bo nie zawsze mam pod reką matki hodowlane,to samo się dotyczy matek rojowych.Ale wymieniam je w pirwszej kolejności.

Autor:  górski_pszczelarz [ 01 sierpnia 2014, 13:58 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24 pisze:
mendalinho pisze:
emka24 pisze:
Ponieważ są z cichej wymiany ,to watpię by dożyły tak sędziwego wieku jak ich matki.Zostaną szybciej wymienione(taka moja prognoza).

Dlaczego ?

Matki z cichej wymiany wychowywane są w chyba w najbardziej komfortowych warunkach.Opieką poddane są przeważnie tylko dwa mateczniki-nie kilkanascie jak w przypadku rojowych ,mateczniki odciagniete są na larwach w odpowiednim wieku-nie w każdym jak jest w przypadku ratunkowych ,wychów odbywa się w obecności matki -wiec bez stresu.Ale.. z jakiegoś powodu pszczoły chcą wymienić matkę.
Może to być:choroba,starość,wada genetyczna dająca o sobie znać z wiekiem lub inne.Pół biedy jak jest to kontuzja fizyczna,której nabawiła sie sama lub sprezentował jej to pszczelarz.
W zwiazku z tym ,powody dla których pszczoły chcą ją wymienić w przeważającej części dyskwalifikują materiał wzięty od tej matki do rozrodu.
Nie znam zwierzecia gospodarczego ,do hodowli którego brany byłby materiał od osobników chorych ,starych itd.
Tak więc matki z cichej wymiany mogą być fizjologicznie b.dobre,ale genetycznie niekoniecznie.
Jeżeli istnieje ryzyko porażki ,to lepiej rozmnażać osobniki młode zdrowe itd.
Oczywiście jest to moje zdanie. Chyba się naczytam na swój temat.


A ja nie do końca się zgodzę. Nie można matki pszczelej porównać do krowy czy też innego zwierzęcia hodowlanego. Matka ogranicza się tylko do złożenia jaja, całą resztę odwalają robotnice, dlatego ważniejsza od kondycji matki jest kondycja rodziny wychowującej.
W gospodarstwie to właśnie matki opiekują się młodymi dlatego jeśli jakaś matka jest kaleka czy w jakiś sposób ułomna to młode zwierzę nie będzie odchowane należycie. Co przełoży się na pewno na kondycje młodego.
Tutaj chodzi o pulę genów, która jest niezmienna niezależnie od wieku, nabytej choroby w trakcie życia czy też kalectwa. Jeśli jakaś matka jest bardzo dobra, ale na wskutek wieku lub choroby pszczoły chcą ją wymienić, to przekazuje te geny młodej matce, a opieką, karmieniem itp. zajmują się już pszczoły ulowe. Taka matka odchowana jest zwykle w idealnych warunkach, pozbawiona ułomności matki może również stanowić znakomity materiał, chyba że trafi na niewartościowe trutnie.

Autor:  polbart [ 01 sierpnia 2014, 14:06 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

emka24 pisze:
mendalinho pisze:
emka24 pisze:
Ponieważ są z cichej wymiany ,to watpię by dożyły tak sędziwego wieku jak ich matki.Zostaną szybciej wymienione(taka moja prognoza).

Dlaczego ?

Matki z cichej wymiany wychowywane są w chyba w najbardziej komfortowych warunkach.Opieką poddane są przeważnie tylko dwa mateczniki-nie kilkanascie jak w przypadku rojowych ,mateczniki odciagniete są na larwach w odpowiednim wieku-nie w każdym jak jest w przypadku ratunkowych ,wychów odbywa się w obecności matki -wiec bez stresu.Ale.. z jakiegoś powodu pszczoły chcą wymienić matkę.
Może to być:choroba,starość,wada genetyczna dająca o sobie znać z wiekiem lub inne.Pół biedy jak jest to kontuzja fizyczna,której nabawiła sie sama lub sprezentował jej to pszczelarz.
W zwiazku z tym ,powody dla których pszczoły chcą ją wymienić w przeważającej części dyskwalifikują materiał wzięty od tej matki do rozrodu.
Nie znam zwierzecia gospodarczego ,do hodowli którego brany byłby materiał od osobników chorych ,starych itd.
Tak więc matki z cichej wymiany mogą być fizjologicznie b.dobre,ale genetycznie niekoniecznie.
Jeżeli istnieje ryzyko porażki ,to lepiej rozmnażać osobniki młode zdrowe itd.
Oczywiście jest to moje zdanie. Chyba się naczytam na swój temat.


Małe przejęzyczenie.
Nie powinno być "genetycznie" tylko "zdrowotnie"
Reszta w całej rozciągłości to prawda.

Najlepsze matki to matki rojowe.
Koniecznie z zupełnie nierojliwych pszczół..
Też kilka sztuk ale zawsze coś.
Żyją do 7 lat a 5 lat to norma.
Trzeba tylko ruszyć głową i takie wyhodować. :D

Pozdrawiam,
polbart

Autor:  BoCiAnK [ 01 sierpnia 2014, 20:23 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

górski_pszczelarz pisze:
że im dalsza część sezonu tym wolniej się wygryzają

im gorsze warunki
dla każdego osobnika jest odpowiedni czas inkubacji

Autor:  górski_pszczelarz [ 01 sierpnia 2014, 22:47 - pt ]
Tytuł:  Re: Choroba matek - ale jaka??

BoCiAnK pisze:
górski_pszczelarz pisze:
że im dalsza część sezonu tym wolniej się wygryzają

im gorsze warunki
dla każdego osobnika jest odpowiedni czas inkubacji


jak wytłumaczysz gorsze warunki jeśli rodziny były coraz silniejsze? Wychowywałem w rodzinie z matkami.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/