www.pasiekaambrozja.pl/forum/index.php


FORUM PSZCZELARSKIE "AMBROZJA" WITA MIŁOŚNIKÓW

Miód Pasieka Ule Matki - Pszczelarstwo to Nasza pasja.
Dzisiaj jest 07 kwietnia 2020, 00:37 - wt
api-inhalacje.pl FERENC FRANCISZEK KNIEJA Pasieka Ambrozja

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: beymatek
Post: 27 września 2009, 20:55 - ndz 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
pozwalam sobie wkleić swoje pytanie z innego forum "mam prośbę o poradę od bardziej (albo po prostu) doświadzczonych pszczelarzy. Mam niewielką hobbistyczną pasiekę, którą zajmuje się praktycznie z uwagi na kojący wpływ na moje nerwy - zawsze marzyłem o pszczelarstwie i od 3 lat mam kilka - aktualnie 6 uli. Ostatnio podczas przeglądu zaobserwowałem, że w 2 rodzinach - wyraźnie słabszych nie ma czerwiu i nie zauważyłem też (co tak na prawdę jeszcze nic nie znaczy) matki. Czy mogę uznać, że ww rodziny nie mają matki i powinienem połączyć je z pozostałymi bo nie przetrwają zimy? czy powinienem dokładniej przejrzeć gniazda? (biorąc pod uwagę, że są to słabsze rodziny najpewniej nie przeżyją zimy więc może nie warto i trzeba połączyć i tak). Czy jast jakaś generalna tendencja lub wytłumaczenie jaka jest przyczyna ginięcia matek - spotkałem się z tym problemem na forum. Jedna z rodzin od wiosny była wyraźnie słabsza druga w sezos weszła jako mocna. Podobnie poprzednią zimę przepadła mi jedna z 6-ciu rodzin - być może w podobnym mechaniźmie??? gorąco proszę o poradę na forum lub e-maila: wspak@wp.pl. gorąco pozdrawiam"
w odpowiedzi na zadane pytanie -- hmmmm: niestety nie do końca wiem jakie matki posiadam z tego względu, że były to matki z zakupionych w rodzin nie znam rasy ani pochodzenia. Miałem marzenie hodować sobie sam matki w tym roku ale nie udało mi sie to - ten rok był dla mnie wyjątkowo trudny czasowo ale też pszczoły inaczej się zachowywały??? co do warozy - chyba nie jest wielkim problemem - apiwarol 5 x na jesieni i ramki pracy w sezonie choć w tym roku z mniejszym samozaparciem niż w poprzednich. Pozdrawiam
Jan Bahyrycz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 27 września 2009, 21:21 - ndz 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lipca 2007, 19:47 - czw
Posty: 11600
Lokalizacja: Sucha Beskidzka
Ule na jakich gospodaruję: www.pasiekaambrozja.pl
Miejscowość z jakiej piszesz: ..
Przyczyn może być wiele
Mogły zginąć ot tak a tym bardziej jak nie wiesz ile miały lat ,, Pszczoły mogły zrobić ciche wymiany i matki jakimś cudem zginąć w oblocie i rodziny zesłabły z braku czerwiu
Starsze Matki mogły też nie wytrzymać Amitrazy przy odymieniu
O tej porze w ulach już jest brak czerwiu lub ostatki się wygryzają i po czerwiu ciężko stwierdzić obecność matki gdyby twoje matki zginęły wcześniej zapewne miałbyś czerw trutowy lub mat -rat wygryzione
Musisz dokładnie przeglądnąć rodzinki zauważ też podczas przeglądu ich zachowanie bez matki są niespokojne i hucząc podnoszą odwłoki do góry po wyjęciu ramki z gniazda
Oczywiście gdy stwierdzisz totalny ich brak połącz i innymi rodzinami bo nie przezimują

_________________
ŚP. Administrator i założyciel forum.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 27 września 2009, 21:28 - ndz 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
bardzo dzięki... do tej pory wszystko toczyło się prosto i pięknie. Nie chodziło o miód tylko z ... hmmmm zmaganie - mój lęk przed "żywiołem" natury, przyjemność z nawiązywania realnego kontaktu - interakcji z pszczołami.... doświadczenia zmysłowe podczas obcowania z nimi... TERAZ CHYBA ZACZĘŁY SIĘ SCHODY!!!
Zobaczymy co z tego wyniknie??? pozdrawiam

jb


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 27 września 2009, 21:35 - ndz 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 lipca 2007, 16:20 - pt
Posty: 1835
Lokalizacja: Warszawa
Ule na jakich gospodaruję: dadant
proponuję poczytać tematy, z zakresu przygotowania rodziny do zimowli, mam tu na myśli takie przygotowanie aby o tej porze były to silne rodziny, a nie takie gdzie się już o tej porze mówi głośno że są słabe i raczej nie przeżyją zimy, wymiana matek na młode to jedna sprawa i przy 6 rodzinach lepiej kupić nawet unasienione matki niż samemu coś tworzyć, szczególnie, że trzeba mieć pojęcie o tym, zaplecze odpowiednie oraz dobrą matkę reprodukcyjną, druga sprawa to błędy w prowadzeniu tych rodzin za dużo tutaj strat całych rodzin,

jest dużo literatury oraz wiele w necie napisano więc myślę, że można coś w tym temacie zmienić na plus :wink:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 27 września 2009, 21:37 - ndz 
Zgadzam się z przedmówcą, lecz dodam jeszcze że jeśli nawet stwierdzisz że matka jest a aktualna siła rodziny jest mała (piszesz że tak jest) to szansa na to że rodzinka przezimuje i "coś z niej będzie" w przyszłym roku jest niewielka. Moim zdaniem lepiej teraz połączyć te rodzinki z rodzinami pełnowartościowymi, lub jeśli chcesz się "bawić" a stwierdziłeś że przynajmniej matka w jednym z nich jest to połącz te rodzinki ze sobą pod warunkiem że rodzinka słaba + słaba daje rodzinkę przynajmniej dostatecznie silną gwarantującą przezimowanie. Nie wiem w jakich ulach gospodarujesz i ile ramek obsiada "na czarno" w tej chwili każda z tych rodzinek.


Na górę
  
 
 Tytuł: Re: beymatek
Post: 27 września 2009, 21:41 - ndz 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 grudnia 2007, 18:53 - śr
Posty: 1078
Lokalizacja: Kielce/Chmielnik
Ule na jakich gospodaruję: WZ, WP, wlkp
wspak1 pisze:
(...)Ostatnio podczas przeglądu zaobserwowałem, że w 2 rodzinach - wyraźnie słabszych nie ma czerwiu i nie zauważyłem też (co tak na prawdę jeszcze nic nie znaczy) matki. Czy mogę uznać, że ww rodziny nie mają matki i powinienem połączyć je z pozostałymi bo nie przetrwają zimy? czy powinienem dokładniej przejrzeć gniazda? (biorąc pod uwagę, że są to słabsze rodziny najpewniej nie przeżyją zimy więc może nie warto i trzeba połączyć i tak). Czy jast jakaś generalna tendencja lub wytłumaczenie jaka jest przyczyna ginięcia matek - spotkałem się z tym problemem na forum. Jedna z rodzin od wiosny była wyraźnie słabsza druga w sezos weszła jako mocna. Podobnie poprzednią zimę przepadła mi jedna z 6-ciu rodzin - być może w podobnym mechaniźmie??? (...)


Proponuję wybrać ciepły dzień (takich ostatnio nie brakuje), poszukać matki: a jak się nie uda znaleźć, to krata na wylot i towarzystwo na pomost, jak matka zostanie na wylocie to dobra, a jak nie, to połączyć. Małych rodzin się nie opłaca zimować (wiem coś o tym). ;)

Pozdrawiam Psepscółek :)

_________________
Pszczelarstwo jest jak narkotyk... jak zaczniesz to nie możesz skończyć... :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 28 września 2009, 20:29 - pn 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
eeeee,,,, no więc z tym łączeniem wcześniej to było tak: ponieważ widziałem, że słabnie mi matka i jest mało czerwu zabrałem im starą matkę do odkładziku i dałem plaster z młodym, na wygryzaniu czerwiem i jajeczkali + uformowany matecznik wydawało mi się że z larwą. odkładzik dokarmiałem a wyjściowa rodzina była po zasileniu dość mocna. Odfkładzik był dla utrzymaniu awaryjnie matki gdyby nie wyszło. niestety nie wyszlo PODWÓJNIE!!!! po pierwsze uszyły 1-2 mateczniki ale matka się nie wychowała??? nie wróciła nie rozwinęła - NIE WIEM. dokładałem jeszcze 2x plastry z jajeczkami + zainprowizowane mateczniki ale po niewczasie zauważyłem że nie w gnieżdzie nad którym się skupiłem a w miodni zaczęły czerwić trutówki - to była pewnie przyczyna porażki. Doszedłem do wniosku, że nic z tego nie wyjdzie i do owego awaryjnego odkładzu - wcale już nie takiego słabego! poddałem przez gazetę - klasycznie już bezmatek (ale z trutówkami) wydaje się, że była tam wtedy (w odkładziku matka - był młody czerw) teraz kiszka!!! nie ma w tej rodzinie. Nie ma chyba jeszcze w jednej przy której wiele nie kombinowałem - w tym roku jak i w przeszłym starałem się jak najmniej ingerować w życie rodzin - w zeszłym wyszło im to na dobre. W tym... chyba nie - było bardzo mało miodu (ale to jak pisalem) nie problem dla mnie. Jednak podupadły mi rodziny co bardzo mnie smuci - chyba przede wszystkim zestarzały mi się matki a ja nie zdążyłem sobie wychodować następczyń.... w zeszłym roku udało mi się jedną własną matkę wprowadzić własną "dziką" i teraz mam bardzo mocną i spokojną lrodzinę - teraz.... porażka.
Więcej nie przynudzam - dziękuję za zainteresowanie.

Pozdrawiam
jb


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 28 września 2009, 20:58 - pn 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 lipca 2007, 16:20 - pt
Posty: 1835
Lokalizacja: Warszawa
Ule na jakich gospodaruję: dadant
morał tej opowieści jest jeden, aby mieć silne pszczoły trzeba mieć odrobinę wiedzy, oraz odpowiednio dbać o rodziny, czyli w odpowiednim czasie wykonywać odpowiednie czynności, niestety mówienie tutaj, że chce mieć parę uli tak dla zabawy i jak najmniej do uli ingerować jest pomyłką,

tak więc albo zmiana podejścia do tych paru uli, a przede wszystkim toku myślenia, albo oddać sąsiadowi te parę uli to może on coś lepszego z nimi zrobi a samemu do kółka szachowego się zapisać, tam terminy czasowe człowieka nie gonią :wink:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 28 września 2009, 22:04 - pn 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
podziwiam ludzi którzy nie potrafią wnieść nic ciekawego do dyskusji poza krytyką i gloryfikowaniem siebie - może to Ich ciekawi a nie mnie - sorrki...

pozdr -jb;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 28 września 2009, 22:05 - pn 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
ps: trzeba mieć tupet lub zadufanie w sobie????


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 06:52 - wt 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sierpnia 2007, 08:21 - pn
Posty: 1606
Lokalizacja: Wawa
Jak pisałem na forum o wyparowaniu kilku matek unasiennionych z 2009r , pieknie czerwiących silne rodziny ---były i w pewnym momęcie brak.
Zauważyłem dziwnie zachowujące się pszczoły na wylotkach , po zajrzeniu do uli brak matki , Dwie z Pruszkowa naturalnie unasiennione , czerwiły jak szalone i gdzieś po miesiącu brak. Następne w odkładach unasienniły się na pasieczysku u mnie , pięknie czerwiące i w pewnym momęcie brak .
Spotkałem się z tym zjawiskiem pierwszy raz i myślę że ostatni !!!!!!!!!!!!!!!!.
I proszę się nie dziwić jak ktoś mówi że brak matki z niewiadomych przyczyn , no można i przypadkim przygnieść . Ale w moim przypadku kilka matek to chyba nie przygniotłem i nie były to matki stare czy słabo czerwiące ? ? ? .
Pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 15:33 - wt 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 stycznia 2009, 14:51 - ndz
Posty: 2946
Lokalizacja: Białaczów, łodzkie
Ule na jakich gospodaruję: warsz. posz. wklp korp
wspak1 tylko że bzzy ma rację, musisz się dokształcić z pszczelarstwa inaczej co roku będziesz miał takie ''wypadki'', to że starasz się jak najmniej pszczółkom przeszkadzać to dobrze ale też musisz wiedzieć kiedy i jak im jednak trzeba zajrzeć i to i owo poprawić. A przyczyną tego braku czerwiu wcale nie musi być brak matki teraz, jeśli jak mówisz matki są już stare to mogły przerwać czerwienie już i dlatego nie ma czerwiu. Teraz najlepszą metodą sprawdzenia czy jest matka czy jej nie ma jest wysypanie towarzystwa przed wylotek i zakratowanie go, jak matka jest to zostanie na kracie jak jej nie ma na kracie to łączenie z inną pełnowartościową rodziną.

_________________
"Bo pszczelarz jest dla pszczół, nigdy pszczoły dla pszczelarza"

Pozdrawiam Wszystkich, którzy kochają pszczółki :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 16:11 - wt 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
jeszcze raz dziękuję wszystkim za rady. Drodzy Państwo co innego życzliwe rady - czego zresztą oczekiwałem i co jest nie do przecenienia a co innego tekst " niestety mówienie tutaj, że chce mieć parę uli tak dla zabawy i jak najmniej do uli ingerować jest pomyłką,

tak więc albo zmiana podejścia do tych paru uli, a przede wszystkim toku myślenia, albo oddać sąsiadowi te parę uli to może on coś lepszego z nimi zrobi a samemu do kółka szachowego się zapisać, tam terminy czasowe człowieka nie gonią
". Takie myślenie wiele nie wnosi poza psuciem atmosfery.
Drodzy Państwo to prawda, że pszczelarstwo to dla mnie przede wszystkim zabawa - nie zależy mi na miodzie a jedynie przyjemności obcowania z naturą i ujarzmiania na styku z nią swoich słabości. Jedyne co ryzykuję to straty własne - pszczoły są leczone zgodnie z zaleceniami. Kwestia ingerowania lub nie w rodzinę pszczelą - jest rzecz wcale nie oczywista. My "poprawiając" naturę czynimy więcej szkody niż pożytku (zazwyczaj) co do pszczół być może prowadzimy je ku zagładzie. Wielu z mieniących się zawodowymi pszczelarzami i miłośnikami/mistrzami tej profesji prowadzi tak na prawdę gospodarkę rabunkową. Wielu z Państwa - jeśli nie wszyscy narzeka na bezmyślne stosowanie środków ochrony roślin (i ma rację) ale wielu także (podejrzewam) stosuje w sezonie chemmię w swoich ulach (mam nadzieję że się mylę).

Nie dziwcie się więc marzeniu by móc prowadzić naturalną, samowystarczalną gospodarkę pasieczną. Najpewniej problem w tym, że zestarzały mi się matki - 3 sezon u mnie miały być 1 roczne ale pewnie nie były... wcześniej nie było problemów.
I jeszcze jedno - jeden ul zimowałem na miodzie. NIe ingeruję w niego od roku. Pszczoły są mocne i nic im się nie dzieje.

Mój problem jest jeszcze innej natury. Widzę wiele zachowań moich pszczół w różnych okresach sezonu, które jestem przekonany, że coś znaczą ale nie umiem ich zinterpretować. nie stety w książkach nie wyczyta się wszystkiego:(. Jest to flustrujące uczucie. Myślę, że mimo wszystko "damy sobie radę" bez "oddawania rodzin sąsiadowi" - hehehe. Co do szachów - kolega BZZ mógłby trochę pograć - uczą logicznego myślenia....

pozdrawiam
jb


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 17:48 - wt 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 lipca 2007, 16:20 - pt
Posty: 1835
Lokalizacja: Warszawa
Ule na jakich gospodaruję: dadant
z moim logicznym myśleniem jest wszystko ok, aczkolwiek z Twoim coś nie tak, to, że chcesz mieć parę uli ok tego nie neguje, aczkolwiek mam kolegów którzy tak jak każdy zaczynali przygodę z pszczelarstwem i naprawdę szybko się rozkręcili, mam tu na myśli tych co są prawdziwymi hobbystami, przede wszystkim wiele literatury na początku, a to dlatego aby operować odpowiednim nazewnictwem, następnie umieć wykonywać odpowiednie czynności w odpowiednim czasie, czyli analizując posty wyżej napisane brak w nich logiki bo nigdzie nie znajdziemy w literaturze aby ze słabej rodziny ze starą matką robić odkład, dzielić słabiznę na dwie słabizny i dodatkowo dawać im ramkę z jajeczkami aby same sobie założyły mateczniki a z nich matka, w takich sytuacjach liczy się czas, czyli matka pod but, wymiana na młodą wartościową i delikatne podkarmianie syropkiem, rezultat jest taki, że gdy trzeba rodzinę karmić mamy silną rodzinę i zero zmartwień czy będą syrop przenosić czy są zdrowe i czy wogóle przeżyją zimę


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 18:18 - wt 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
tym razem bzzy próbujesz już coś przekazać - za to dzieki:) proponuję jednak przeczytać TO co napisałem i co Ty piszesz i zastanowić się po co poza kwestiami merytorycznymi zawarłeś tam całą resztę :))...
PS: szchy nikomu jeszcze nie zaszkodziły - ja się z twojej rady nie gniewam TY też się nie podniecaj!
Pozdr
jb


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 września 2009, 18:25 - wt 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
co do reszty koncepcji na rozpoznanie stanu rodzin - zastosuję się. i jeszcze raz dzieki za merytoryczne odpowiedzi.
PS - ja jestem hobbistą. początkującym. W zeszłym roku czytałem jak profesjonalistom ginęło do 50% rodzin - to była tragedia ale wtedy wszyscy piszą "CCD" jak ja pytam o przyczynę słabnięcia rodzin - zauważcie nie przepadły tylko słabną - rugacie mnie (hehehe) proszę więc o trochę wyrozumiałości - zawsze jest to płaszczyzna do wymiany doświadczeń lepsze to niż puścić takiego co prosi o radę z "wodą w sedsie - przynajmniej ja tak myślę;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 września 2009, 16:54 - śr 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lipca 2007, 19:47 - czw
Posty: 11600
Lokalizacja: Sucha Beskidzka
Ule na jakich gospodaruję: www.pasiekaambrozja.pl
Miejscowość z jakiej piszesz: ..
wspak1 pisze:
eeeee,,,, no więc z tym łączeniem wcześniej to było tak: ponieważ widziałem, że słabnie mi matka i jest mało czerwu zabrałem im starą matkę do odkładziku i dałem plaster z młodym, na wygryzaniu czerwiem i jajeczkali + uformowany matecznik wydawało mi się że z larwą. odkładzik dokarmiałem a wyjściowa rodzina była po zasileniu dość mocna. Odfkładzik był dla utrzymaniu awaryjnie matki gdyby nie wyszło. niestety nie wyszlo PODWÓJNIE!!!! po pierwsze uszyły 1-2 mateczniki ale matka się nie wychowała??? nie wróciła nie rozwinęła - NIE WIEM. dokładałem jeszcze 2x plastry z jajeczkami + zainprowizowane mateczniki ale po niewczasie zauważyłem że nie w gnieżdzie nad którym się skupiłem a w miodni zaczęły czerwić trutówki - to była pewnie przyczyna porażki. Doszedłem do wniosku, że nic z tego nie wyjdzie i do owego awaryjnego odkładzu - wcale już nie takiego słabego! poddałem przez gazetę - klasycznie już bezmatek (ale z trutówkami) wydaje się, że była tam wtedy (w odkładziku matka - był młody czerw) teraz kiszka!!! nie ma w tej rodzinie. Nie ma chyba jeszcze w jednej przy której wiele nie kombinowałem - w tym roku jak i w przeszłym starałem się jak najmniej ingerować w życie rodzin - w zeszłym wyszło im to na dobre. W tym... chyba nie - było bardzo mało miodu (ale to jak pisalem) nie problem dla mnie. Jednak podupadły mi rodziny co bardzo mnie smuci - chyba przede wszystkim zestarzały mi się matki a ja nie zdążyłem sobie wychodować następczyń.... w zeszłym roku udało mi się jedną własną matkę wprowadzić własną "dziką" i teraz mam bardzo mocną i spokojną lrodzinę - teraz.... porażka.
Więcej nie przynudzam - dziękuję za zainteresowanie.

Pozdrawiam
jb

z relacji wynika że po połączeniu Trutówki zacięły matkę
tak jak TY to zrobiłeś łączy się rodziny które nie mają matki kilka dni a nie tygodni
trochę to łączenie powinno wyglądać inaczej
Przed Odkład z matką pod wieczór należało wysypać pszczoły na pomost
rano znalazł byś tylko kupkę zaciętych trutówek
Kolego osłabnięcie rodzin nie wiń podupadnięciem matek gdyby były nie wartościowe pszczoły by je same w odpowiednim czasie wymieniły
Mieszkasz w Małopolsce i ja też ten ok do rewelacji w tym regionie nie należał znam takich pszczelarzy i to z wieloletnim stażem że do dziś kropli miodu nie wzięli choć teren ich należy do dobrych jeżeli w lipcu po lipie a prawie całą zjadły na własne potrzeby i rozwój nie karmiłeś ( Nie wiem jakie masz pożytki i gdzie stacjonuje Twoja pasieka ) to matki po prostu przestały czerwić stara pszczoła padła a z tego co same przyniosły czerwiu bez pomocy pszczelarza nie wychowały na porządne siły do zimowli
pszczoły w sierpniu tylko na własne potrzeby potrzebują ponad 20 kg miodu zapas jaki może widziałeś to mógł być głodowy

_________________
ŚP. Administrator i założyciel forum.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 września 2009, 19:28 - śr 

Rejestracja: 21 września 2007, 19:39 - pt
Posty: 11
Lokalizacja: kraków
Ule na jakich gospodaruję: wielkopolski
mam podobne obserwacje co do "siły pożytków". Miód wziąłem 1x w lipcu bo wtedy był dojrzały (wg życzliwych za późno...). Później uzbierały tyle, że w sierpniu zjadły. Pożytki? - mnogość nieużytków, własny sad i zagajnik z nawłocią. Na dziko sporo nawłoci w średniej odległości ale w zasięgu. Nie ma w pobliżu nonokultur uprawnych, chyba na granicy zasięgu ogródki działkowe. Brak spadzi (chyba że z własnych drzew - ale tu zainteresowania pszczół na spadzi nigdy nie widziałem).
Niestety wracam ostatnio do domu blisko zmroku więc pewnie dopiero jutro będę mógł przyjrzeć się tym rodzinkom....
Pozdrawiam.
PS przepraszam wszystkich za "pyskówkę" ale ostatnio mam nerwowy czas...
Zdam relację z wizji lokalnej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  

Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group

www.pasiekaambrozja.pl/forum/index.php



    Matki pszczele Pasieka Zarodowa Aga    Słoje 900   baner na stron

            baner czasopisma Pasieka

Pasieka Pod Lipą w Dzietrznikach   Producent sprzętu pszczelarskiego   



Chcesz zareklamować swoją stronę na naszej skontaktuj sie z Administratorem


"Wszystkie prawa zastrzeżone"©. Zakaz powielania i rozpowszechniania treści oraz zdjęć z forum bez zgody autora i Administracji