FORUM PSZCZELARSKIE "AMBROZJA" WITA MIŁOŚNIKÓW
http://forum.pasiekaambrozja.pl/

Własne matki w małych pasiekach
http://forum.pasiekaambrozja.pl/viewtopic.php?f=9&t=14843
Strona 4 z 6

Autor:  JM [ 25 maja 2015, 19:03 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

PasiekaCordovan pisze:
biuletyn 80-cio stronicowy pisany wspólnie z kolegą Emilem (emilmag z forum) i koleżanką Ewą w którym jest sporo informacji.

Nie mam nic przeciwko jakimkolwiek biuletynom informacyjnym pod warunkiem podawania informacji i cytowania z rzetelnym podaniem źródła.

PasiekaCordovan pisze:
Linki jakie podałeś są jakoś mało aktualne względem stanu obecnego. Jutro lub w środę do południa pierwsze matki polecą do kolegi adamjaku, kolegi Damiana z Nakła, i kolegi Romka z okolic Chmielnika, kolejne wędrują do Piotrkowa

No tak, matki jeszcze nawet nie poleciały ale Ty już zdołałeś je ocenić :haha: , że cyt. "u mnie najlepszy efekt osiągnąłem podając larwy nie starsze niż 1-3 godzinne". :haha:

PasiekaCordovan pisze:
... wielu żal tyłek ściska, że ktoś ma krócej pszczoły od nich a wiedzę ma większą. Cóż nie każdy potrafi się uczyć szczególnie na swoich błędach a jeszcze mniej osób potrafi się do tych błędów przyznać.

Mlodzieńcze, w moim wieku niczego już mi żal nie ściska (wprost przeciwnie :wink: ).
W przeciwieństwie do Ciebie nigdy nie kwestionowałem i nie kwestionuję niczyjej jak i Twojej wiedzy. Moim jedynym celem był i jest sprzeciw wobec Twojego maniakalnego, narcystycznego kreowania się na pszczelarskiego "Einsteina".

Autor:  kudlaty [ 25 maja 2015, 19:22 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

JM pisze:
że cyt. "u mnie najlepszy efekt osiągnąłem podając larwy nie starsze niż 1-3 godzinne".


ja chciałbym widzieć jak przekłada sie coś co jest tylko troche grubsze od włosa ew w przypadku nicota i innych wyczekiwanie aż jajeczka zamienią się w larwy w wieku do trzech godzin,
całe zycie przedemną wiec moze sie jeszcze kiedys tego naucze

Autor:  Henryt [ 25 maja 2015, 19:32 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Najważniejsza jest rodzina wychowująca ,a nie żadne jajeczka czy larwy 1-3 godzinne :haha: (są pszczoły co wyciągną i 90 przepięknych mateczników głównie krainka F3 i więcej, stara matka w ulu i takie żądliwe żeby były i w nastroju rojowym oraz musi być ciepło) .Gołym okiem widać różnicę w matecznikach. O 1-3 godzinnych larwach pierwszy raz słyszę.

Autor:  wiesiek33 [ 25 maja 2015, 19:55 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

kudlaty pisze:
ja chciałbym widzieć jak przekłada sie coś co jest tylko troche grubsze od włosa

Wkłada się słomkę do nosa i równomiernie się wciąga przesuwając wzdłuż kreski . :haha: Gdyby cię dzieci w szkole biły to i ty byś teraz był taki mądry !!!!! :oczko: :haha:

Autor:  ja-lec [ 25 maja 2015, 19:57 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

PasiekaCordovan pisze:
Dokładnie.

A jak ma się to dokładnie, do tego stwierdzenia? Zwracam się mistrzu bo jesteś mistrzem w odwracaniu kota :D
PasiekaCordovan pisze:
Nie zgodzę się z tym, najlepsze jakościowo matki to matki z cichej wymiany.

Autor:  Cordovan [ 25 maja 2015, 20:35 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

atomek0 pisze:
PasiekaCordovan pisze:
O z tym stwierdzeniem się już spóźniłeś, mam w domu właśnie wydany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi biuletyn 80-cio stronicowy pisany wspólnie z kolegą Emilem (emilmag z forum) i koleżanką Ewą w którym jest sporo informacji.


Jaki to biuletyn i gdzie go mozna otrzymac?
Zatytułowany "Zrównoważone rolnictwo i zdrowe środowisko Dobre praktyki i rola pożytecznych mikroorganizmów w hodowli pszczół z zastosowaniem innowacyjnych technologii".

Na dziś dzień mam 19 szt z konferencji przywiezionych, będę miał więcej.

Autor:  Cordovan [ 25 maja 2015, 21:04 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

kudlaty pisze:
JM pisze:
że cyt. "u mnie najlepszy efekt osiągnąłem podając larwy nie starsze niż 1-3 godzinne".


ja chciałbym widzieć jak przekłada sie coś co jest tylko troche grubsze od włosa ew w przypadku nicota i innych wyczekiwanie aż jajeczka zamienią się w larwy w wieku do trzech godzin,
całe zycie przedemną wiec moze sie jeszcze kiedys tego naucze
Policz sobie w której godzinie od zniesienia jaja przez matkę wykluwa się larwa, jak izoluje się matkę na jednej ramce suszu przez 8 h na czas położenia jaj idzie co do godziny wyliczyć czas gdy wyklują się larwy. Czym przekładam? razem z mleczkiem łyżeczką od Łysonia, nic trudnego jak się nie trzęsą dłonie choć przyznam, że z początku i mnie to nie wychodziło by nie uszkodzić larwy i ładnie ją z mleczkiem zsunąć z łyżeczki centralnie na dno miseczki.

Henryt pisze:
Najważniejsza jest rodzina wychowująca ,a nie żadne jajeczka czy larwy 1-3 godzinne
Owszem jest ważna ale najlepsza rodzina wychowująca nie wychowa dobrych jakościowo matek jak poddasz ciulowo larwy tym bardziej jeśli poddasz je zbyt stare i zbyt długo odżywiane mleczkiem dla robotnic.

ja-lec, nie bardzo rozumiem o czym teraz piszesz, potwierdziłem to co napisał kolega Psepscolek, jakościowo matki zawsze najlepsze będą z cichej wymiany ale pod względem ich rozwoju fizycznego a nie cech użytkowych jakie określają miodność rodziny, jej łagodność czy intensywność czerwienia matki.

Autor:  Psepscolek [ 25 maja 2015, 22:08 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Z tą cichą wymianą to na dwoje babcia wróżyła. Już wolę trochę mniejsze pod względem masy matki rojowe bądź hodowlane. Myślę że jak ma się dobry materiał to każda (mniej lub bardziej profesjonalna) metoda hodowli jest dobra. Najważniejsze, żeby główny cel hodowania matek w takiej czy innej formie w małej pasiece został osiągnięty. Czyli dobre cechy użytkowe i powiększanie pasieki.

Pozdrawiam Psepscółek. :)

Autor:  BARciak [ 25 maja 2015, 22:15 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Psepscolek, Jak ja cię dawno nie widziałem :thank: Chyba nie byłeś ty na forum dłużej niż ja jestem :D Pozdrawiam.

Autor:  JM [ 25 maja 2015, 22:27 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

kudlaty pisze:
JM pisze:
że cyt. "u mnie najlepszy efekt osiągnąłem podając larwy nie starsze niż 1-3 godzinne".


ja chciałbym widzieć jak przekłada sie coś co jest tylko troche grubsze od włosa ew w przypadku nicota i innych wyczekiwanie aż jajeczka zamienią się w larwy w wieku do trzech godzin,
całe zycie przedemną wiec moze sie jeszcze kiedys tego naucze

To nie mój tekst, ja tylko cytowałem.

Autor:  jarek5859 [ 27 maja 2015, 16:15 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

należy przede wszystkim wymieniać te matki a nie zdawać sie na naturę co los przyniesie

Autor:  Psepscolek [ 28 maja 2015, 02:45 - czw ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

BARciak pisze:
Psepscolek, Jak ja cię dawno nie widziałem :thank: Chyba nie byłeś ty na forum dłużej niż ja jestem :D Pozdrawiam.


BARciak, racja, długo mnie nie było pod względem aktywności. Co nie znaczy, że przez ten czas nie zaglądałem na forum. ;)

jarek5859 pisze:
należy przede wszystkim wymieniać te matki a nie zdawać sie na naturę co los przyniesie


jarek5859 nie twierdzę, że nie należy ich wymieniać. Młode matki to podstawa. Aby nie zdawać się na naturę - to by trzeba było poddawać matki inseminowane. A tak - matki jakie by nie były poddane UN czy NU, rojowe czy hodowlane - to w połowie sama natura i ślepy los. ;) Poza tym - w małych pasiekach (i w dużych też) nadmiar matek - to nie problem. Problem to brak matek. :)

Pozdrawiam Psepscółek. :)

Autor:  Wiktor [ 05 lipca 2015, 14:32 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Zastanawiam się czy mateczniki założone na jajkach w ramkach nadstawkowych po założeniu kraty odgrodowej, to mateczniki ratunkowe czy rojowe ? Czy takie matki mogą być wartościowe? Mateczniki były na 2 ramkach i po zasklepieniu zabrałem je żeby czasem nie poszła rójka. Teraz w mini odkładach wykluły się dorodne matule.
Pozdrawiam Wiktor.

Autor:  CYNIG [ 05 lipca 2015, 14:38 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Wiktor pisze:
Zastanawiam się czy mateczniki założone na jajkach w ramkach nadstawkowych po założeniu kraty odgrodowej, to mateczniki ratunkowe czy rojowe ? Czy takie matki mogą być wartościowe?...


Wiktor, napisz proszę że napisałeś powyższe jako ironiczny żart :) i nie będziesz wdawał się w filozoficzne rozważania o wyższości jajeczka stojącego nad leżącym czy denka 6mm nad 9mm.

Na takie pierdoły lepiej marnować czas jesienią, jeśli ktoś musi :) :) :)

Autor:  Wiktor [ 05 lipca 2015, 14:57 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

To nie żart, moja ciekawość. A zastanawiam się bo w piątek otrzymałem matki hodowlane, miałem je poddać do tych mini odkładów do unasienienia, ale jak popatrzyłem na wielkość tych od hodowcy i tych wyklutych u mnie to pomyślałem, dam im szanse, tym bardziej że są po Niemce od pana Olejniczaka. Te zakupione poddałem do zsypańców.
Pozdrawiam Wiktor.

Autor:  Alpejczyk [ 05 lipca 2015, 14:59 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Wiktor,przynajmniej mądra decyzja podjęta, daj im szanse.

Autor:  markus [ 28 lipca 2015, 21:48 - wt ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Wiktor, I co z tymi matkami ? Jak się mają ?

Autor:  Lisek87 [ 16 września 2015, 18:30 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Metoda jest godna polecenia... Miałem po zimie tylko jedną rodzinę, zrobiłem standardowy odkład ze starą matką, macierzak wyhodował sobie sam matkę. W macierzaku wystąpił okres bezczerwiowy idealny moment do zwalczenia 99% warrozy... a odkład leczenie standardowe po lipie

Autor:  Piter77 [ 03 grudnia 2015, 16:22 - czw ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

madderdin pisze:
Pomysł ciekawy. Ale czy ktoś posiada informacje jak to się sprawdza w praktyce ? Ewentualnie czy ktoś to już testował ?

robię tak od 20 lat i to jest najprostrza metoda, są jednak pewne warunki powodzenia: dobre matki oraz dużo czasu, można także stosować taką metodę do rodzin produkcyjnych szczególnie w ciężkich okresach /przełom maja i czerwca/

Autor:  paraglider [ 06 grudnia 2015, 13:38 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Konieczność wymiany matek pszczelich w pasiece nie budzi najmniejszych wątpliwości . Na ogół czynimy to przez zakup tych - refundowanych z masowej produkcji , które nie koniecznie zachwycają nas swoją jakością .
Decydujemy się wtedy na wychów matek we własnym zakresie / zakładam : zdobyliśmy podstawową wiedzę na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=3ibuDZXJPLs. Pamiętajmy jednak , że nie posiadając dobrego materiału genetycznego , będziemy mieli nie duże szanse na wychów wybitnych matek .
Ale nie o tym chciałem pisać .
Zauważyłem , że większość pszczelarzy posiadających matki reprodukcyjne , wykorzystuje je również do produkcji miodu . Matka taka puszczona na pełny korpus , maksymalnie czerwi . Potem bierzemy / z biegu / od niej materiał larwalny w odpowiednim wieku i rozpoczynamy hodowlę , chcąc od niej uzyskać piękne , duże , dorodne matki . Pytanie : Czy to nam się uda ? A konkretniej : Czy jednodniowa larwa , jednodniowej larwie jest równa ?
Właściwie , to moje pytanie powinno brzmieć : Czy jajko - jajku jest równe ?.

Autor:  baru0 [ 06 grudnia 2015, 13:59 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider pisze:
Czy jajko - jajku jest równe

Tak, biorąc do porównania kurę ,jeżeli ma jedzenie i miejsce wszystkie jajka takie same .No chyba że to początki lub końcówka nieśności .
Tutaj się pojawia pytanie ,czy matka która nie ma miejsca do czerwienia jest gorzej odżywiana żeby nie czerwiła ,czy może znosi jajka cały czas bo nie może zatrzymać natury .Czy matka ma możliwość abstynencji w niesieniu jaj.A co za tym idzie znoszenia jaj "nie przemysłowych" to było by piękne :wink: .

Autor:  kudlaty [ 06 grudnia 2015, 14:12 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider pisze:
Czy jajko - jajku jest równe ?.

jajo jak jajo ale moje zdanie na ten temat jest takie że gdy pszczoły mają mniej czerwiu do wykarmienia larwy są lepiej podlane mleczkiem dzięki czemu napewno lepiej się je przekłada no i pewno ma to tez wpływ na jakosc
ale u mnie to i tak nie ma znaczenia bo zawsze mam larwy w odpowienim wieku i jakości z uwagi na to że posiadam do dyspozycji min 4 matki reprodukcyjne dzięki czemu mam komfort pracy, nie muszę zakładać serii na siłe jak to niektórzy robią mając jedną matkę reprodukcyjną i eksploatując ją na maxa

Autor:  paraglider [ 06 grudnia 2015, 17:46 - ndz ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

baru0 pisze:
Tak, biorąc do porównania kurę ,jeżeli ma jedzenie i miejsce wszystkie jajka takie same .No chyba że to początki lub końcówka nieśności .

Ale czy z większego jajka nie jest większy kogut?

Autor:  polbart [ 07 grudnia 2015, 02:38 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Kogut może i większy......
Majhno drevo v koren raste :D Dame Janusz :D

Autor:  paraglider [ 07 grudnia 2015, 14:15 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

polbart pisze:
Majhno drevo v koren raste :

Taka już jest natura rzeczy . Wróćmy jednak do tematu .
Skoro już zdecydowaliśmy się na zabawę w hodowlę matek i kupiliśmy matkę wartościową genetycznie za 150 zł / nie daj Boże - 150 euro / , to warto o nią zadbać , by jak najdłużej nam służyła . Po przyjęciu przez pszczoły matkę należy utrzymywać w pniu, którego siła będzie gwarantowała zdrowotność rodziny . Można taką rodzinę zasilać czerwiem otwartym z innych rodzin . Równocześnie pnia z matką reprodukcyjną nie należy doprowadzać do siły grożącej powstawaniu nastroju rojowego, ani też wykorzystywać produkcyjnie (zbyt szybkie zużycie matki). Można ją trzymać na nie pełnym gnieżdzie lub ograniczoną przez cały sezon w półnadstawce . Niektórzy pszczelarze na pięć dni przed poddaniem przygotowanej ramki przez pszczoły do zaczerwienia , przenoszą matkę nad kratę , do nowej kondygnacji w której zostało umieszczonych 5 ramek maksymalnie zaczerwionych z czerwiem otwartym / kryty tylko najmłodszy /oraz ramka z miodem i pyłkiem . Ilość składanych jajek przez matkę z braku wolnych komórek z każdym dniem drastycznie spada . Wstawiona 6 dnia , świeża ramka z wypolerowanymi komórkami , pozwala matce na " upust swojej nośności " i błyskawiczne jej zaczerwienie . Pięciodniowe ograniczenie czerwienia matki do minimum powoduje , że jajka które znosi są większe / były stosowane pomiary / a larwy wylęgnięte z nich są chętniej wybierane na przyszłe królowe . Takie matki są dorodne i nigdy nie przejdą przez kratę odgrodową . Metoda do sprawdzenia - zabawa przy tym przednia .

Autor:  kudlaty [ 07 grudnia 2015, 23:56 - pn ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider,

matek nie ograniczam ponieważ same to robią z uwagi na to iż matki reprodukcyjne w większości przypadków słabiej czerwią, kolejna sprawa najstarsza królowa jest z 2012 i nadal pięknie czerwi, rodzin z matkami nie zasilam czerwiem a gniazda oraz miodnie poszerzam wyłącznie węzą aby do minimum ograniczyć możliwość przypadkowego zarażenia jakimś badziewiem

Autor:  andrzejkowalski100 [ 08 grudnia 2015, 04:09 - wt ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider, piszesz jak nalezy postepowac z
zalozenia z wartosciowa matka. Zgoda ale najpierw sami musimy sie przekonac czy matka spelnia nasze oczekiwania. To nie Owca Dolly, pobieramy material i dalej do przodu. Nie tracimy czasu. Ile mamy go przed soba. Pozdrawiam :pl:

Autor:  paraglider [ 08 grudnia 2015, 12:19 - wt ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

andrzejkowalski100 pisze:
Nie tracimy czasu. Ile mamy go przed soba. Pozdrawiam :pl:

Właśnie dlatego zakupujesz matkę reprodukcyjną z właściwego żródła z pasieki , która ma profesjonalny program hodowlany . Takie matki nie mogą mieć mniej niż dwa pełne sezony a hodowca selekcjonuje je , sprawdzając po nich matki córki i ich potomstwo pod względem odziedziczanych cech . To jest zabawa dla profesjonalistów a nie dla tych którzy dla zysku sprzedają ci "matkę reprodukcyjną" wyprodukowaną w tym samym sezonie . To już od nas zależy czy "dajemy się nabić w banbuco".
Osobiście , gdybym miał doradzać tym , którzy nie są opętani manią hodowania , poleciłbym zakup jednodniówek / z właściwego żródła / . Osiągniemy ten sam rezultat i będziemy pewni , że otrzymaliśmy je po właściwym materiale hodowlanym jaki posiada wybrany przez nas hodowca . Temat jednak brzmi : Własne matki w małych pasiekach i próbujmy doradzać w tym temacie .

Autor:  paraglider [ 08 grudnia 2015, 18:20 - wt ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider pisze:
Takie matki nie mogą mieć mniej niż dwa pełne sezony

Rzadko się zdarza żebym cytował własny tekst , ale mam w rodzinie własnego cenzora . Jest nim moja wścibska wnuczka , która czyta prawie wszystkie , nie tylko moje wypociny na tym forum i często wdaje się potem w denerwujące dyskusje . Tym razem przyczepiła się do pojęcia pełne sezony porównując je z pełnymi , czy niepełnymi latami . A po za tym stwierdziła , że lekko przesadzam z tymi dwoma pełnymi latami . Po długiej filozoficznej dyskusji - przyznałem jej rację , co oświadczam publicznie - według jej życzenia . A jeszcze nie dawno uczyłem ją podstaw czytania . Jak ten czas leci !
paraglider .
ps. Może dzięki tej skrusze dochowam się swego następcy .

Autor:  kudlaty [ 09 grudnia 2015, 09:44 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

paraglider,

no ale po tych dwóch pełnych sezonach oceny nie kupisz matki za 150zł tylko kilka tys

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 11:07 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

kudlaty pisze:
paraglider,

no ale po tych dwóch pełnych sezonach oceny nie kupisz matki za 150zł tylko kilka tys
Nie przesadzaj za dwa tyś. już można taką kupić na naszym krajowym rynku prosto z pasieki zarodowej. Kwestia kto tyle jest w stanie zapłacić. Matki inseminowane czerwiące z danego sezonu u ceniącego się, swoją pracę i materiał jaki sprzedaje hodowcy kosztują od 200 do 250 zł. Ci co sprzedają po 80-100 zł matki reprodukcyjne, inseminowane albo by było śmieszniej matki un jako reprodukcyjne (totalna bzdura jaką kupują Ci bez jakiejkolwiek wiedzy) to albo je sprzedają bez sprawdzonego czerwienia (później pojawiają się tematy z krytyką bo matki walą trutowo albo wylatują na dounasiennienie i nie wracają) albo nie szanują swojej pracy a przedewszystkim pszczelarzy jakim chłam sprzedają byle na nich zarobić.

Żeby było w temacie, własne matki opłaci się hodować jeśli ma się około 20 rodzin, jak jest mniej lepiej kupić matki. Mając minimum te 20 pni już opłaca się hodować samemu na swój użytek. Podstawą tego jest jednak najpierw inwestycja w matkę reprodukcyjną inseminowaną że sprawdzonym czerwieniem. Korzystanie jest wiedzieć nasieniem jakich trutni została zainseminowana. By było ciekawiej powiem że źródła takich matek w Polsce można policzyć na palcach jednej dłoni bo są to pasieki zawodowe, zarodowe, prowadzą księgi KCHZ, wpisy do rejestru i ocenę terenową córek po reproduktorkach - faktycznie dwusezonową więc kolego paraglider, w niczym błędu nie popełniłeś tak pisząc. Reszta to tacy sami hodowcy jak ja co mogą sprzedać każdemu matkę w klasie użytkowej niezależnie czy inseminowaną czy un, nie kwalifikującą się do dalszego z niej wyciągania matek-córek. Dlaczego? Bo nie jest to materiał do dalszej hodowli i zaśmieca tylko pasieki dając później niewiadomego pochodzenia genetycznego i morfologicznego pszczoły i co najgorsze trutnie jakie później zasyfiają innym pasieki unasieniając w wolnym locie poddane do rodzin matki nu.

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 11:41 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan pisze:
Podstawą tego jest jednak najpierw inwestycja w matkę reprodukcyjną inseminowaną że sprawdzonym czerwieniem.


Ja się nie zgodzę.. Podstawą jest wybranie własnej wybitnej matki, która dobrze sprawuje się na naszym terenie. Czystość hodowlana nie zawsze jest podstawą do udanej pszczoły na naszym terenie i na nasze potrzeby. U mnie w tym roku jedna seria od mojej czerwonej ulubienicy, jedna od reproduktorki i jedna z materiału znajomego pszczelarza. No i zakup kolejnej.. Nie można uzależniać hodowli matek od posiadanie reproduktorki z papierkiem.

Autor:  Zdzisław. [ 09 grudnia 2015, 11:42 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan, z trutniami byłbym ostrozny :oczko: trzeba brac pod uwage które to pokolenie ,po prostu uściślic tą zasade .

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 13:08 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku, po użtkowych nawet wybitnych nie hoduje się matek bo nie będą jej córki już nigdy takie same jak matka i nie dadzą identycznych pokoleń pszczół jak te co są obecnie dla Ciebie wybitne dzięki matce. Kupuje się lub hoduję jej siostry jakie będą bardziej zbliżone genetycznie pokolenia dawały i je się ocenia. Hodowanie matek-córek po matce użytkowej to kopanie pod sobą dołka i wcale nie ze względu na posiadanie papierka dla matki reprodukcyjnej ale na inne cechy matek-córek po użytkowej niż te jakie będą miały siostry twojej wybitnej użytkowej nawet jeśli hodowane w kolejnym sezonie.

Zdzisław., oczywiście mam na myśli trutnie po matce zarodowej jakie powinny być odpowiednio wcześniej wytypowane po ocenie rodziny i zaizolowane by od nich pobrać materiał do inseminacji matek reprodukcyjnych. Który z inseminatorów nie posiadający pasieki zarodowej może sobie na to pozwolić? Żaden, każdy inseminuje nasieniem trutni przygodnie złapanych a czy są one akurat po określonej matce żeby choć jeszcze reprodukcyjnej a nie użytkowej (wiadomo przecież że trutnie zalatują na inne pnie niż te w jakich się wygryzły). Poza pasiekami zarodowymi reszta hoduje jak każdy amator dla własnego użytku tyle że w ilościach hurtowych, Ci co inseminują robią to jak wiesz dla pieniędzy bo o selekcji nie popartej wpisami do rejestru czy do ksiąg KCHZ oraz potwierdzonej oceną terenową nie ma mowy. To taka nasza wówczas tylko własna ocena i ilu pszczelarzy tyle ocen tej samej linii czy rasy. Reszta to marketing kto się lepiej wypromuje ten więcej sprzeda albo narzuca sobie dowolne dla niego odpowiednie ceny.

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 13:30 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Przemku, to odpowiedz, jak wyselekcjonowało się matki, które teraz sprzedawane są jako matki zarodowe/reprodukcyjne? Nie są to przypadkiem matki wybitne, których córki się ocenia w kilku pokoleniach??

Autor:  mendalinho [ 09 grudnia 2015, 13:42 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan pisze:
po użtkowych nawet wybitnych nie hoduje się matek bo nie będą jej córki już nigdy takie same jak matka i nie dadzą identycznych pokoleń pszczół jak te co są obecnie dla Ciebie wybitne dzięki matce. Kupuje się lub hoduję jej siostry jakie będą bardziej zbliżone genetycznie pokolenia dawały i je się ocenia. Hodowanie matek-córek po matce użytkowej to kopanie pod sobą dołka i wcale nie ze względu na posiadanie papierka dla matki reprodukcyjnej ale na inne cechy matek-córek po użytkowej niż te jakie będą miały siostry twojej wybitnej użytkowej nawet jeśli hodowane w kolejnym sezonie.

Tak to napisałeś, że nic nie można z tego zrozumieć.
Większośc oferowanych w Polsce tzw matek reprodukcyjnych to matki po których pogłowie nie jest w żaden sposób weryfikowane. Te matki powstają w bardzo prosty sposób -siostry matki z wybitnej rodziny są kojarzone z trutniami z innej wybitnej rodziny. Przez jaki czas i w jaki sposób jest definiowana wybitność tych rodzin to już inna sprawa.
Taka matka reprodukcyjna po inseminacji jest puszczana na plaster , sprawdza się jej czerwienie(nie zawsze)i fruu w Poskę co by ktos mógł powiedzieć, że ma matkę reprodukcyjną
Takie matki reprodukcyjne to ja(i każdy inny pszczelarz) sobie moge z powodzeniem wychodować u siebie w pasiece z moich matek uzytkowych, które sa obserwowane(weryfikowane na wybujałość porządanych cech) przez kilka lat.
Skutek będzie podobny
pozdrawiam

Autor:  zbycho81 [ 09 grudnia 2015, 15:24 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku pisze:
Ja się nie zgodzę

I ja też się nie zgodzę, choć nigdy nie miałem reproduktorki. Od kilku lat mam pszczoły i swoje matki ciągnę po F1, w tym roku średnia z ula 3 i pół korpusa. Dla mnie wynik zadowalający. Nie wystarczy mieć dobrej jakości matki tylko dopilnować wszystkiego na czas :). A jak miałbym już kupić matkę roproduktorkę to na pewno nie w Polsce. Pozdrawiam

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 15:59 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

zbycho81 pisze:
A jak miałbym już kupić matkę roproduktorkę to na pewno nie w Polsce


Czemu?

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 17:28 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku pisze:
Przemku, to odpowiedz, jak wyselekcjonowało się matki, które teraz sprzedawane są jako matki zarodowe/reprodukcyjne? Nie są to przypadkiem matki wybitne, których córki się ocenia w kilku pokoleniach??
Możliwe nie wnikam w przeszłość, trzymam się tego co jest obecnie.

mendalinho pisze:
Większośc oferowanych w Polsce tzw matek reprodukcyjnych to matki po których pogłowie nie jest w żaden sposób weryfikowane.
I tutaj jest problem.

mendalinho pisze:
Te matki powstają w bardzo prosty sposób -siostry matki z wybitnej rodziny są kojarzone z trutniami z innej wybitnej rodziny. Przez jaki czas i w jaki sposób jest definiowana wybitność tych rodzin to już inna sprawa.
Kto to robi? Znam osobiście jednego tylko takiego hodowcę.

mendalinho pisze:
Taka matka reprodukcyjna po inseminacji jest puszczana na plaster , sprawdza się jej czerwienie(nie zawsze)i fruu w Poskę co by ktos mógł powiedzieć, że ma matkę reprodukcyjną
No właśnie bez oceny terenowej, bez oceny cech. Czyli chłam idzie do pszczelarzy i niechaj testują a kasa płynie do kieszeni hodowcy.

mendalinho pisze:
Takie matki reprodukcyjne to ja(i każdy inny pszczelarz) sobie moge z powodzeniem wychodować u siebie w pasiece z moich matek uzytkowych, które sa obserwowane(weryfikowane na wybujałość porządanych cech) przez kilka lat.
Jeśli masz dobrej klasy aparat do inseminacji, potrafisz to robić i masz czas na obserwacje owszem ale z reproduktorek, z użytkowych niestety reproduktorki nie wyhodujesz, każde kolejne matki-córki będą tylko kolejnym F po użytku z zmiennymi cechami jakie inseminując możesz mieszać genetycznie jak Ty chcesz a nie jak chce natura. Co osiągniesz? strach będzie to do ula wpuścić.

zbycho81 pisze:
A jak miałbym już kupić matkę roproduktorkę to na pewno nie w Polsce
A wiesz że zachodni hodowcy do poprawy swojego pogłowia kupują reproduktorki z Polski? później sprzedają naiwnym hodowcom (tylko amatorom bo zawodowiec sam sobie wyhoduje matki reprodukcyjne) spowrotem do Polski swoje matki bo z zagranicy to lepsze. :haha:

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 17:49 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Przemku, zdecyduj się więc.. czy te reproduktorki co je tak chwalisz to:
CarIvan pisze:
No właśnie bez oceny terenowej, bez oceny cech. Czyli chłam idzie do pszczelarzy i niechaj testują a kasa płynie do kieszeni hodowcy.

bo brak mi konsekwencji w Twoich wpisach.

Zapewniam Cię, każda obecna reproduktora była kiedyś wybitną pszczołą. I wcale nie potrzeba reproduktorki, aby cieszyć się doskonałymi pszczołami z własnej pasieki. Jeśli chcesz być pewien, odchowaj po kilku wybitnych sztukach potomstwo i sprawdź jak będzie wyglądało w kolejnym pokoleniu. Najlepiej rozdaj je na ocenę terenową i czekaj wyników. Jeśli się sprawdzi, wtedy dopiero próbuj zachować materiał genetyczny przez inseminację. Tylko to już nie zabawa przy 20 rodzinach w pasiece (choć można, Pan K. Loc podobno inseminuje w rozsądnych $ matki, wystarczy wychować matki i trutnie i zawieźć). Później badania, pomiary, wpis do ksiag.. i już prawie masz reproduktorkę z rodowodem. Tak to wygląda oczami laika.. w wielkim skrócie.

W małej pasiece wystarczy wyselekcjonować wybitną matkę..

Autor:  manio [ 09 grudnia 2015, 18:46 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku pisze:
W małej pasiece wystarczy wyselekcjonować wybitną matkę..

raczej matkę , która ma wybitne córki użytkowe , bo wybitna , wybujała heterozyjnie matka wcale nie musi dać ( i najczęściej nie daje) lepszych od siebie czy nawet równie dobrych córek. Dlatego stare podręczniki zalecały uzyskiwanie matek z kilku dobrych rodzin ,żeby po ocenie córek wybrać matkę , która będzie dobrym źródłem dla małej pasieki.

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 18:59 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

Trudno w pasiece 20 pniowej hodować matki po kilku.. Wybitna nie zawsze jest to równoznaczne z najlepsza, najbardziej miodna itd.

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 19:45 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku, nie patrz tylko na miodność bo to ostatnia z cech jaka się liczy. Najważniejsza jest higieniczność rodziny i jej odporność na choroby, bo bez tego ni hu hu dużo miodku, później dobra zimotrwałość bo bez tego też ni hu hu dużo miodku, później łagodność byś nie musiał ubierać się jak kosmonauta, bo nim odbierzesz trochę miodku będzie z Ciebie uprażona parówka, później niski stopień rojliwości bo jak pójdą na drzewo też miodku nie poliżesz za dużo, następnie dopiero miodność czyli cecha warunkująca wykorzystanie wszelkich następujących po sobie lub równocześnie pożytków a na końcu lub równocześnie z miodnością wczesność rozwoju, bo każdy musi mieć takie pszczoły by właściwie rozwinęły się w siłę na określony czas i pożytek jaki nie jest jednakowy u każdego w każdym zakątku kraju. Zaczniesz patrzeć i selekcjonować pszczoły w takiej kolejności ich cech użytkowych zmienisz zdanie. Zresztą manio, doskonale Ci to też napisał.
adamjaku pisze:
Trudno w pasiece 20 pniowej hodować matki po kilku..
Dlatego należy zastanowić się czy może warto jednak kupić matkę reprodukcyjną, jakiej córki już zostały ocenione a taka matka ma za sobą minimum dwa pełne sezony, jej córki są też sprawdzane w różnych częściach kraju i hodowca jaki sprzeda Ci taką matkę ma obraz jakie możesz potomstwo od niej uzyskać i czy będą to matki-córki jakie spełnią Twoje oczekiwania dając pożądane przez Ciebie pokolenia robotnic.

Autor:  adamjaku [ 09 grudnia 2015, 20:33 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan pisze:
miodność bo to ostatnia z cech jaka się liczy.


Jesteś pewien ?? :) ??

Nie rozmawiamy na co prowadzisz selekcję (nie wiem, po co to wymieniasz) tylko o sposobie uzyskania dobrych matek do małej pasieki.

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 20:59 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku pisze:
Jesteś pewien ?? :) ??
Jestem, bo od wszystkich tych cech jakie wymieniłem jako ważniejsze zależy praktycznie miodność.
adamjaku pisze:
Nie rozmawiamy na co prowadzisz selekcję (nie wiem, po co to wymieniasz) tylko o sposobie uzyskania dobrych matek do małej pasieki.
No właśnie dobre matki to te jakie charakteryzują się takowymi cechami, w takiej kolejności wymienianymi, po nich córki spełnią Twoje oczekiwania co do miodności. Matki-córki po matkach użytkowych nawet tych wybitnie miodnych nie będą takie i to wyjaśnił Ci właśnie kolega manio.

Autor:  manio [ 09 grudnia 2015, 21:12 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

adamjaku pisze:
tylko o sposobie uzyskania dobrych matek do małej pasieki.

żadna matka nie daje 100% gwarancji , nawet siostry mogą się znacznie różnić. Spróbuję w tym roku pobawić się z ulami odkładowymi na 4-5 ramek 1/2 D . W takim ulu szybko widać czy matka jest warta 10 zł czy 199 :mrgreen: . Ta za 10 idzie do nieba , a ta za 199 dostaje w wianie rodzinę po niej i szybko tworzy rodzinę produkcyjną , lipy zdąży nanieść bez problemu o ile coś warta. Tylko korpusów takich jeszcze nie narobiłem :haha: , pomysłem może być tu niemiecki Viererboden ( czyli czterorodzinny po 2 ramki na rodzinę) , ale wygodniej by było po prostu zrobić takie małe korpusy - może ze styroduru ? Polbartowski patent to też za małe rodziny ,żeby ocenić matkę bo szybko zabraknie miejsca do czerwienia i nie ma jak tego ocenić pod kątem plenności. Wszystko inne wyjdzie najwcześniej po lipie . Jak jest porównanie to na oko widać co która warta.
Tylko selekcja po ocenie , każdy inny sposób to mniejsza lub większa loteria. Jak w każdej rodzinie :P , ludzkiej też .

Autor:  henry650 [ 09 grudnia 2015, 21:18 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan pisze:
Dlatego należy zastanowić się czy może warto jednak kupić matkę reprodukcyjną, jakiej córki już zostały ocenione a taka matka ma za sobą minimum dwa pełne sezony, jej córki są też sprawdzane w różnych częściach kraju i hodowca jaki sprzeda Ci taką matkę ma obraz jakie możesz potomstwo od niej uzyskać i czy będą to matki-córki jakie spełnią Twoje oczekiwania dając pożądane przez Ciebie pokolenia robotnic.


Jak myslisz ile taka matka pozyje rok czy jeszcze jeden miesiac bo dac duza kase za matke ktora ma pozyc chwile to szkoda sie wysilac


henry

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 21:38 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

henry650 pisze:
Jak myslisz ile taka matka pozyje rok czy jeszcze jeden miesiac bo dac duza kase za matke ktora ma pozyc chwile to szkoda sie wysilac
Jak umiejętnie prowadzisz rodzinę z taką matką to znacznie dłużej, mam reproduktorkę z 2011 roku, dwie z 2013 i jedną 2015, żadna nie czerwi nigdy w sezonie na więcej niż 5-ciu ramkach, nie pozwalam na to.

Autor:  henry650 [ 09 grudnia 2015, 21:43 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

CarIvan, ale nie wiesz jak ktos ja trzymal czy na ful czy na pieciu i jak unasiennial wiec 2 letnia matka sztucznie unasienniana to emerytka


henry

Autor:  CarIvan [ 09 grudnia 2015, 22:05 - śr ]
Tytuł:  Re: Własne matki w małych pasiekach

henry650 pisze:
CarIvan, ale nie wiesz jak ktos ja trzymal czy na ful czy na pieciu i jak unasiennial wiec 2 letnia matka sztucznie unasienniana to emerytka
Jak to nie wiem, jak kupuję od właściwego hodowcy jaki ceni sobie swoje nazwisko i nie patrzy tylko na mnie zarobić, wiem wszystko bo on wie, że wrócę do niego za rok czy dwa po kolejną matkę, jak szuka się tanich matek z wątpliwego źródła to faktycznie nie wiesz. Szanujący swoją pracę hodowca nie eksploatuje matek reprodukcyjnych na pełnych gniazdach ani nie traktuje rodzin z takimi jako fabryki miodu a wielu pszczelarzy, amatorów-hodowców tak robi, że matki reprodukcyjne czerwią ile chcą, rodziny noszą miód a i nawet rójki z takich wychodzą ale to już zależy od właściciela takowej matki.

Strona 4 z 6 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/